środa, 28 października 2015

Jest progres. Podsumowanie.

Koniec miesiąca zawsze zmusza do chwili zastanowienia. Zwłaszcza, że jest progres. Jest dobrze. Pora więc to zaznaczyć.
Zacznę od rzeczy speedcubingowych. Otóż kiedy w 3x3 wróciłem do Fridricha to uczyniłem tak dlatego, że sądziłem, że metoda ta daje mi o wiele większą szansę przekroczenia bariery 20 sekund. Niekoniecznie dlatego, że jest drastycznie lepsza, ale dlatego, że znam ją dłużej i sporo algorytmów mogę wykonywać zupełnie bezmyślnie. A rzeczy które wymagały poprawy byłyby takie same lub podobne jak w metodzie Roux - cross i look ahead. Oczywiście w Roux nie ma crossa, ale jest pierwszy blok, który planuje się w preinspekcji tak jak cross we Fridrichu. I dlatego wróciłem do tej metody.

I to był dobry ruch. Już w Warszawie wykręciłem oficjalnie pierwszy mój czas sub-20. W Gdańsku było gorzej - wróciły złe nawyki, zapewne przez ogromny stres. Ale ostatnio jest wręcz rewelacyjnie. Miałem właśnie w sobotę potrenować robienie crossa, rozgrzałem się, a po rozgrzewce musiałem zrobić parę drobiazgów w ogrodzie. Wróciłem i zrobiłem 30 solvów, które szły tak, że nie mogłem uwierzyć. Weszła mi fajna średnia z 5 17.91 przy poprzedniej 18.99, zresztą też wykręconą kilka dni wcześniej. A potem weszła średnia z 12 18.49 przy poprzedniej 20.29. To są gigantyczne skoki. A wczoraj jeszcze bardziej to poprawiłem robiąc ao5 17.43 (18.31, 16.60, (19.99), 17.39, (16.30)) oraz średnie z 50 i 100: ao50 20.48 i ao100 20.91. A to oznacza, że do bariery 20 sekund brak już tylko sekundę. Wow.

Czemu to jest dla mnie takie ważne? Odpowiedź jest prosta. Miałem strasznie długi zastój. Barierę 30 sekund przekroczyłem po około 9 miesiacach kręcenia. Chodzi mi o barierę średniej ze 100, bo to jest pewną miarą. Barierę 25 sekund jakiś miesiąc później. I potem klops. Długo nie mogłem przekroczyć bariery 20 sekund nawet w pojedynczym ułożeniu - takie rzeczy zdarzały mi się kilka razy na 100 ułożeń. Więc zacząłem próbować z Roux. Potem Fridrich. Znowu Roux. Znowu Fridrich. Po ostatnim powrocie trochę rzecz wziąłem na spokojnie. Jest zastój, to ok. Ale jest to bardzo równy zastój, powoli schodzący w dół: moje czasy na ogół sytuowały się w okolicach 21-22 sekund.

Koniec końców ten zastój trwał jakieś 15 miesięcy. To bardzo zniechęcające. Bo oczekiwanie było, że będzie nieustanny progres. Tymczasem to błąd, co zrozumiałem  po lekturze książki Buzana.

Potem pewnego dnia zobaczyłem, że kuleje mocno mój cross, czyli pierwszy etap układania. Bywa, że pierwsza para była zrobiona po 10 sekundach, a i tak kończyłem w okolicach 25 sekund. Trening PLLi w którym sprawdziłem każdy pokazał mi, że tylko kilka robię powyżej 2 sekund, a wiele w okolicach 1 sekundy. OLLi nie sprawdzałem, ale myślę, że jest podobnie. Więc kuleje cross, bo gdyby był w 2 sekundy to całość mam między 15-20 sekund. Dlatego miałem zabrać się za trening crossa, ale nie zdążyłem. 

I nagle jakby ktoś mi przełączył coś w głowie - zaczęło mi wszystko wychodzić. Wrażenie jest niesamowite. Biorę kostkę, planuję crossa, robię go i już widzę pierwszą parę. Automatycznie wrzucam i widzę drugą, potem trzecią i czwartą, a jak czwartą to już wiem, co może być na OLLa. Przy OLLu patrzę na układy i widzę co może być na PLLu. Słyszałem o takich rzeczach, ale co innego słyszeć, a co innego samemu przeżyć. Wrażenie jest niesamowite, nieprawdopodobne. Mała zmiana, typu wprowadzenie rozgrzewki, trening PLLi i click - wszystko nagle pasuje do siebie. 

No i druga kwestia - ten blog. W ostatnim miesiącu stał się bardziej popularny. Nie mówię, że popularny, ale liczba odsłon wzrosła dwukrotnie. Było mi bardzo miło, gdy w Warszawie Witali powiedział mi, że czytuje mojego bloga - to jest mój pierwszy czytelnik, którego poznałem osobiście. Wiedziałem jeszcze o paru osobach, które tu zaglądają (Macieju Powsinogo - pozdrawiam cię serdecznie). Do tego czasu miałem ok. 800 odsłon, a każdy wpis zbierał góra 30 odsłon. Tymczasem po mistrzostwach tych odsłon zrobiło się więcej. Wpis po nich miał np. 400 odsłon. Cieszy mnie to bardzo i jednocześnie zmusza do tego, żeby nie poprzestawać tej pisaniny tutaj, tworzonej trochę dla sławy (żart!), a trochę by pewne rzeczy utrwalić. Głównie dla siebie. Dlatego od czasu do czasu będę tu wrzucał takie badziewia, jak rozwiązanie FMowe na 30 ruchów, które przeczytają może 2 osoby.


3 komentarze:

  1. I nagle jakby ktoś mi przełączył coś w głowie - zaczęło mi wszystko wychodzić. Wrażenie jest niesamowite.

    i o to chodzi :)
    podziwiam Twoją pasję i wytrwałość
    pozdro Powsinoga

    OdpowiedzUsuń
  2. Powsinogo, jak patrzę na Twoje podróże, to mam to samo. :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

FMC 33