wtorek, 17 marca 2015

... i filozofia

No cóż, teraz trochę na serio. Wymyśliłem sobie taką prezentację/wykład "Kostka Rubika i filozofia". Myślę nad tym od dość dawna, bo chciałbym połączyć z jednej strony to, co lubię, a z drugiej moją pracę. Myśl była taka, żeby to jakoś zestawić.


Podobieństwo między filozofią i speedcubingiem jest głębsze niż zasada dżdżownicy i słonia (trąba słonia podobna jest do dżdżownicy, a dżdżownica składa się z...). W obu dziedzinach chodzi o problem ogólny i jego rozwiązanie. Na przykładzie kostki widać, że do rozwiązania potrzebne są przynajmniej dwie rzeczy: metoda i język opisu metody.

Oczywiście jest też między nimi zasadnicza różnica. Problemy filozofii są zasadniczo nierozwiązywalne, a kostka jest rozwiązywalna. Ta cecha filozofii okazuje się wtedy, gdy najpierw sformułujemy problem, a potem go spróbujemy rozwiązać. Na czym polega nierozwiązywalność problemów filozofii?

Więc weźmy problem i go przedstawmy na przykładzie kostki. Zasadniczo problemy filozofii umieszczane są w trzech działach: ontologi (metafizyki), epistemologii, etyki, czy też szerzej aksjologii. Dochodzi do tego czwarty dział - inne, ale o tym na  koniec.  Weźmy ontologię, której problem, jak to ujął człowiek w moherowym berecie, Willard Van Orman Quine jest dość prosty - co istnieje? No więc, co istnieje. Na ogół nie ma problemu, że istnieją przedmioty materialne, czyli ta kostka. Ok. Co jeszcze istnieje? Kolory ścianek? Ok. Bez nich nie ma kostki.  A czy relacje między klockami w kostce? No jasne. Ma znaczenie, czy są one w takiej czy innej konfiguracji. Różnica między konfiguracjami, jest taka, jak między kostką ułożoną i nieułożoną.

Mamy więc przynajmniej dwie grupy obiektów:
- obiekty materialne;
- relacje między nimi, czyli coś niematerialnego (w zasadzie).
Pojawienie się tej drugiej grupy komplikuje sprawę. Dlaczego? Bo czy relacje istnieją tak samo jak obiekty materialne? Raczej nie, a jeśli nie, to też nie sposób odpowiedzieć na pytanie, co to znaczy istnieć.

Można to ugryźć jeszcze inaczej: czy istnieje ta kostka w ogóle, czy też istnieją tylko poszczególne klocki. Jak to ujął Eddington: czy ja teraz siedzę przy biurku, czy przy rojowisku atomów. No cóż, odpowiedzieć można tylko, że to zależy od tego, co nas interesuje: biurko, czy atomy. Ale to "zależy" to jest właśnie sedno nierozwiązywalności.

A czy istnieje język opisu? No jasne. Ale gdzie i jak? Czy w naszych głowach? Na pewno. W sieci? No jasne. Gdzieś jeszcze? Czy jakby nas nie było, metoda by była?

Można od tego przejść do problemów epistemologii. Czy metodę wymyślono, czy odkryto? Oczywiście wymyślono. Ale czy na pewno? Istnieje około dwudziestu metod układania. Czy da się ich wymyślić więcej? Ja raczej zauważam, że po eksplozji metod gdzieś na przełomie lata 90/00 dalej już nic nowego się nie wymyśla. Co najwyżej udoskonala, to co jest. A algorytmy? Niby się je wymyśla, ale gdy szukać optymalnych, to w gruncie rzeczy je się odkrywa. Odkrywa się też najlepszy sposób ich wykonania.

No i wreszcie etyka. Tu już sprawa jest prostsza: dlaczego mam być uczciwy? Na speedsolving.com są co tydzień korespondencyjne zawody. Dlaczego mam uczciwie wpisywać wynik? Przecież mógłbym je poprawić, oszukać. A jednak, nie. Dlaczego? Dlaczego mam przestrzegać pewnych norm. 10 lat temu był taki blinder Matyas Kuti. To były czasy, kiedy metody do blinda jeszcze nie były dobrze opracowane. Więc jak on układał, to trudno było zorientować się, jaką metodą. Stąd i jego oszustwo wychodziło na jaw dość długo. A kiedy wyszło, to go zdyskwalifikowano na 3 lata i usunięto rekordy. O ile mi wiadomo, gość nie wrócił do układania. To samo się dzieje też w innych przypadkach.

Na pytanie, dlaczego mam być uczciwy - i jest tylko jedna dobra odpowiedź. Bo tak mi mówi sumienie. Nieco to słabe, ale nie ma lepszego uzasadnienia.

Zostaje garść problemów, które są tymczasowo filozoficzne. Bowiem filozofia mieści w sobie też takie zagadnienia, które z biegiem czasu stają się naukowe. Na przykład - w jaki sposób się człowiek uczy i jak zapamiętywać. Jest to zagadnienie czysto pragmatyczne, znane ludzkości od dawna. Niektóre nauki częściowo się nim zajmują, lecz nie znam dyscypliny, która by je ujmowała całościowo. Stąd można je traktować jako zagadnienie filozoficzne. Być może jeszcze filozoficzne, o ile powstanie kiedyś nauka o pamięci.

Podobnie do tego worka można wrzucić zagadnienia dotyczące ogólnej refleksji o świecie, człowieku, doświadczeniach życiowych itp. Ogólne obserwacje, poczynione na boku. Na przykład - dlaczego w speedcubingu jest tak mało kobiet? Dlaczego speedcubing na ogół zaczyna się w wieku 10-12 lat? Itp.

Oj, wyszedł mi sporawy tekst. Jak to ujął kiedyś sołtys w 50 stronicowym sprawozdaniu - kto doczytał do tego miejsca ten chwat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FMC 33