środa, 11 marca 2015

Pasja

Ostatnie tygodnie to spory natłok pracy, ale przede wszystkim dużych emocji. I wbrew pozorom speedcubing to sport z emocjami bardzo związany. Kiedy układam na luzie, wszystko samo wychodzi, a czasy są dobre. Ale kiedy pojawia się stres, wszystko się sypie. Ręce się trzęsą, głowa pełna myśli. Jest trudno. Ach te emocje.


Ale ma to też swoją drugą stronę - przy układaniu po prostu odpoczywam. Wczoraj usiadłe dopiero wieczorem, zrobiłem parę solvów i wiedziałem, że jest fatalnie. Ale dobrze. Dzień był trudny, podobnie ostatnie tygodnie - musiałem pochować ulubionego kociaka, potem stresująca awaria komputera, natłok pracy.... Emocje, emocje. Więc założyłem sobie, że zrobię sobie 4x4 blindem. Nie wiem, co w tym jest, czy chodzi o jakąś wewnętrzną ciszę, coś na kształt medytacji (chociaż wolę nazwę kontemplacja)...

W każdym razie usiadłem, założyłem głuchołazy i dalej do roboty. Ciągle myliłem się w memo, stąd aż 12 minut na zapamiętanie. Potem zacząłem i już na początku dziura - nie pamiętam co dalej. Siedzę i myślę. Mija minuta. Ale nie poddaję się. Pamiętam resztę tylko tego drugiego elementu nie. Więc odtwarzam w myślach resztę i lokalizuję zapomniany klocek. Jest! Od razu przypomina mi się brakujące ogniwo. Idziemy dalej. Resztę już pamiętam i idzie sprawnie. Po zdjęciu opaski - jest sukces. Tylko ten czas 22 minuty. I mimo zmęczenia fizycznego czuję się już bardziej zrelaksowany.

Dobrze jest mieć pasję, czyli odskocznię. Robioną po nic, to jest bez wyraźnego celu. W czasach dominacji myślenia, że to, co robisz musi być użyteczne i nie można tracić czasu, dobrze jest tracić czas na pozorne głupoty nie służące niczemu poza zabawą.

A dziś zanim usiądę do biurokracji (brrr!, nie cierpię), mały solve 2x2 blindem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FMC 33