wtorek, 3 lutego 2015

5%

Zanim napiszę, co myślę o sporze między Rubiksem (w skrócie) a pozostałymi kostkami z rynku (powiedzmy, że dziś wieczorem to zrobię) wezmę inny temat: trening. Chociaż co tu dużo pisać: trzeba po prostu siąść i potrenować. Ale jak? I tu się zaczynają schody


Podejrzewam, że większość cuberów, w tym ja, trenuje bez planowania, to znaczy robiąc ułożenia. Mówi się, że setka dziennie, daje radykalną poprawę czasów. Ale na pewno tylko do pewnego momentu. A co potem?

Kiedyś usłyszałem zdanie, że lepszy sensowny trening trwający półgodziny, czy godzinę niż bezsensowne tłuczenie przez wiele godzin. Czy to działa? Moim zdaniem tak. To znaczy, wcześniej czy później trzeba zacząć trening planowy, czyli poprawianie swoich najsłabszych elementów w układaniu.

Od Riviery siedzę na metodą turbo w blindzie. Poznałem tę metodę w lipcu zeszłego roku, ale zarzuciłem, bo trudno ją przełożyć do kostki 4x4 - tam lepiej nadaje się M2, więc uczyłem się tego. Teraz jest czas na turbo. Szybko przypomniałem sobie algi i zaczął się problem - zrobić ułożenie. Podszedłem więc tak jak poprzednio: robię kilka dziennie. Jeśli są złe, robię je jeszcze raz, patrząc na kostkę. A są złe. To są moje ułożenia od niedzieli:


17 ułożeń i jeden sukces, właśnie przed chwilą. Tragedia. A dodać do tego trzeba z 20 ułożeń niezarejstrowanych, z których wyszedł 1. W sumie 2/37, czyli 5%.

Tragedia? I tu jest błąd. Przecież się uczę. Jedyne co muszę teraz robić, to kontynuować. To samo miałem wcześniej przy M2, aż zaczęło wychodzić. Więc - do roboty (wieczorem oczywiście, po robocie ;)) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz