wtorek, 10 lutego 2015

Jak to się zaczęło?

Mimo ćwiczeń z pamięcią, czyli robienia 3bld nie potrafię sobie przypomnieć, jak to się zaczęło. Pamiętam tylko kolejne części tej historii, ale niestety brakuje mi wyraźnego początku. Na pewno było ciepło - wiosna, maj, a może wakacje, lipiec? - na pewno to były lata 80te, ale czy to był rok '86 czy '87 (a może '84) nie potrafię ustalić. W każdym razie, zaczął się szał na Rubiki, w telewizji pokazywano kolesi, którzy potrafią to ułożyć w mniej niż minutę (wynik sub 30 był już kosmiczny). Rodzice nie mieli wyjścia i kupili kostkę. I tak to się zaczęło.




Oczywiście pomieszałem i oczywiście nie umiałem złożyć. Najlepszy efekt dawało rozebranie kostki i złożenie na nowo, czego nauczyłem się po jednym dniu. Potem nauczyłem się układać jedną ściankę. I koniec. Szał kostkowy oczywiście opanował moją wieś (no, miejscowość) i Olsztyn. Ale nie znałem nikogo, kto by ułożył kostkę. Ponoć ktoś umiał i ktoś kogoś znał. Ale kto ponocią wojuje od ponoci ginie. Wszystko ponoć. Dla mnie sprawa kończyła się na ściance.

Potem co jakiś czas wracałem do kostki, ale nic się nie udawało. Po góra jednym dniu kostka lądowała na półce. W międzyczasie poodpadały z niej naklejki, więc brat ją pomalował. Na szczęście farbą akrylową a nie olejną. (Brrr!)

Kostka odżyła w roku 1999. W lipcu zobaczyłem jakąś w kiosku za 2,50. Kupiłem, bo pod ręką miałem istotne narzędzie - Internet. Teraz internet to nic (będę pisał małą literą), ale wtedy to było coś. Ja miałem internet w pracy i oczywiście wyszukałem jakiś kurs układania. Mam go nawet skopiowanego na twardy dysk*. Po kilku godzinach zmagań, w trakcie których czasem byłem o krok i coś poszło nie tak, udało się. Potem było już łatwiej. Ale kostka chodziła koszmarnie. Udawało mi się ułożyć ją w kilka minut. Po jakimś czasie mnie to nudziło i kostka powędrowała na półkę. To byłaby część druga historii.

Część trzecia jest prosta. Na forum kolega się pochwalił, że ma kostkę 4x4. Więc na pytanie Kasi, co bym chciał, wypaliłem że kostkę 4x4. To były święta 2009. No i dostałem taką kostkę.


Męczyłem się nad nią jeden dzień. W święta akurat mnie rozłożyło choróbsko. Pamiętam, że leżałem w gorączce i męczyłem się nad nią, rozczytując algorytmy z internetu. Jakoś poszło. Po czym kostka wylądowała na półce.

Aż w końcu i to jest część ostatnia, latem 2013 miałem urlop i nieco wolnego. A że mi ktoś pomieszał, to ułożyłem 4x4. A potem w internet, zamówiłem Aurorę (3x3) i pomyślałem, że nauczę się czegoś szybszego. Wpadłem na youtube na kanał sajwo i poszło. Wciągnęło mnie. Ale tu się zaczyna inna historia.

Moją pierwszą kostkę wygrzebałem u rodziców. Na szczęście nie wyrzucili. Przy pomocy nożyka i papieru ją wyczyściłem i okleiłem. Pomieszałem i pierwszy raz ułożyłem. Po 20 kilku latach! Mam ją tutaj obok i biorę na zawody. Obiecuję sobie, że jak przejdę pierwszą rundę to ułożę na niej Ao5.

Na zdjęciu moja pierwsza 3x3 i 4x4. Niestety nie mam tej z kiosku za 2,50. 




* Metoda to był lbl z elementami Fridricha, to jest jakąś wersją FRU na krzyż, ale dziwaczną, bo robioną żółtym do góry, sunem i antysunem na robienie olla, niklasem i antiniklasem na ustawianie rogów na swoich miejscach oraz pll U i U na krawędzie. Układało się dziwacznie bo z lewej strony, a ostatnia warstwa była do góry nogami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FMC 33