środa, 4 lutego 2015

O złym Rubiksie i dobrym Dratewce

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami, żył sobie kiedyś pewien Chińczyk. Chińczyk ten nie wiedział i wiedzieć nie chciał, co to są prawa patentowe.  A że chciał zarobić, to zaczął wysyłać w świat kostki rubika wytwarzane w pobliskiej manufakturze. Kosztowały go grosze, a sprzedawane były za nieco większe grosze. Aż w końcu pomyślał sobie: "zrobię coś lepszego". I zaczął kombinować i kombinować, aż powstało coś lepszego. Podpatrzył go inny Chińczyk i doszedł do wniosku, że może zrobić coś lepszego niż ten pierwszy. Tego drugiego podpatrzył trzeci. I tak dalej. Kostki były coraz lepsze, ludzie szczęśliwsi. Kraina mlekiem i miodem płynąca.



I wtedy zjawił się smok. Zmroził okolicę swoim jadem i zaczął zjadać wszystkie kostki. Tam gdzie nie mógł dotrzeć, wysłał prawników. Blady cień padł na okolicę. Bo nikt nie miał sposobu na smoku. Nikt też nie wiedział, czemu upodobał sobie kostki, a nie na przykład owce, czy ostatecznie młode dziewczyny.

Niektórzy podejrzewali, że to kwestia diety, inni, że wieku. W końcu na jaw wyszło, że smok podkupił wcześniej Rubika i sam wytwarza kostki. Tyle tylko, że nie zainwestował w badania i rozwój i został w tyle. Ale miał prawników i aptetyt. I to wystarczyło.

Było nie było zatruł okolicę.
A gdzie tu Dratewka?
Czeka na rozprawę w sądzie.

* * *

A teraz do rzeczy. Sytuacja wygląda tak, że w zeszłym roku uaktywnili się przedstawiciele Rubiksa i dążą do eliminacji chińskich produktów kostkowych z rynku. Dla tych, którzy nie znają speedcubingu może się wydawać, że nic w tym strasznego. Ale sytuacja ta ma swoje negatywne strony.

Pierwsza jest taka, że na Rubiksy wygasły patenty. Ale tylko na mechanizm. Za to firma zadbała o swoje prawa, chroniąc wizerunek. Z tego, co rozumiem: ponieważ każdy sześcian podzielony na 9 kwadratów kojarzy się z Rubiksem, firma ta ma coś na kształt patentu do swojego wizerunku. I wszystko co wygląda tak samo może podlegać usunięciu z rynku, mimo że mechanizm ma inny.

Druga negatywna strona, że produkty tej firmy nie nadają się do speedcubingu. Mówiąc krótko - większość chińskich kostek jest lepsza i to o niebo od rubiksów. Jeśli brać tylko kostki z czołówki, to jest to przepaść jak między maluchem i Formułą 1.

Trzecia uwaga ani dobra ani zła jest taka, że gdyby Rubiks zadbał o zrobienie przyzwoitego sprzętu, jego produkty by się sprzedawały dobrze. Ale są słabe. Jeszcze kostka 3x3 daje radę, ale 4x4 to jest katastrofa. A 4x4 to w kostka która mnie wciągnęła w speedcubing, bo dostałem ją kiedyś na święta. Wczoraj porównałem moje czasy na Rubiksie, SS i Aosu. Ten sam scramble. SS i Aosu robiłem jako pierwsze, czasy podobne 1:40 z groszami. Rubiks - 3:20 i zero przyjemności z układania. Zacinki co drugi obrót.

I tak to wygląda. Dobry produkt sprzedaje się sam, co widać po wytworach Chińczyków, szczególnie ze stajni Moyu - idą one jak ciepłe bułeczki, mimo, że ceny są relatywnie wysokie. A kiepskiemu produktowi trzeba pomóc. Albo marketingiem, albo prawnikami. To drugie rozwiązanie jest szkodliwe dla wszystkich, w tym dla Rubiksa - czarny pijar jest jak umazanie arbą garnituru. Schodzi trudno i zostają plamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Square-1. Metoda LIN. Algorytmy