wtorek, 1 grudnia 2015

Listopadowe podsumowanie pisane w grudniu

Jak co miesiąc pora napisać parę słów podsumowania, po to by dokumentować stan mojego poziomu. Zwracam uwagę, że nie zakładam progresu, chociaż progres to rzecz miła. Ale nie o to chodzi, by zawsze wychodziło...


Dużą część miesiąca zabrał mi trening turbo do blinda oraz nauka układania jedną ręką. Wszystko z myślą o zawodach w Gdańsku. Wyszło niestety na tyle źle, że odpoczywam od blinda w ogóle, a od OH chwilowo. Po namyśle zdecydowałem się zostać przy turbo, bo jest ponoć równe z metodą M2. Metoda M2 bardzo mi pasuje, szczególnie do dużych kostek, gdzie na dodatek jestem w stanie wygenerować dość dużo komutatorów. Tak więc nieco dla zabawy staram się je dodawać do układania 4bld i 5bld.

W 4bld udało mi się ostatnio zrobić średnią z 3 poniżej 10 minut i spróbuję wkrótce potrenować trochę, żeby zejść do 8 minut. Mam plan na ograniczenie memo do 3 minut poprzez skrócenie liczby powtórek i robienie całego memo od razu a następnie go utrwalaniu. Jestem ciekaw jak to wyjdzie. Do tej pory robiłem bowiem tak: memo centrów, utrwalenie, utrwalenie, memo krawędzi, utrwalenie, utrwalenie. Powtórka całości. Rogi. Wykonanie. Na dodatek mogę skrócić ułożenie o ok. 1 minutę bo tyle mi zabiera zbyt intensywne wymyślanie komutatorów na centry. Muszę tylko je trochę poćwiczyć. Jeśli plan wypali będę gdzieś w okolicach 6-7 minut i to już będzie coś.

W ogóle brak perspektywy zawodów trochę mnie uwolnił i ostatnio siedzę nad 4x4. Udało mi się jakimś cudem poprawić wszystkie czasy. PB poniżej 1 minuty w singlu, średnia z 5 1:10.00 i średnia 12 poniżej 1:20, tak samo jak średnia z 50. Brakuje poniżej 1:20 przy średniej ze 100.

Do tego wróciłem do 5bld. Memo idzie już łatwiej. Miałem już ułożenie bliskie 20 minut. Wprawdzie zepsułem je, bo nie zauważyłem obróconej krawędzi, ale to błąd memo, a nie wykonania.

Widziałem na FB zdjęcia nagród za medale z Mistrzostw. W końcu przyszły kostki od Moyu. I żal, że chociaż jednej nie mam ja. Wystarczyło ułożyć 5bld. Ale widać było na to za wcześnie. Patrząc z tej perspektywy rok mi się kończy w tym sporcie z kilkoma zauważalnymi sukcesami - mam w sumie 3 medale, kilka dobrych wyników i poziom, który może być dobrą podstawą do dalszego skoku. Kto wie, co przyniesie rok przyszły. Z drugiej strony jednak, czy to nie jest definicja szaleństwa: robić to samo i spodziewać się odmiennych efektów?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz