poniedziałek, 3 sierpnia 2015

7/7

Jest taka ewangeliczna przypowieść o Królestwie Bożym, które rośnie w sumie nie wiadomo jak - dni mijają, niby nic się nie dzieje, a ono rośnie. Podobnie jest z umiejętnościami. Wbrew pozorom, żeby rosły nie trzeba wielkich rzeczy, morderczych treningów itp. Potrzebna jest jedna rzecz - systematyczność. A czasem i to nie jest potrzebne - wystarczy odpoczynek.
Świadomie ostatnio nieco zwolniłem tempo z blajndami. Oczywiście coś tam ćwiczyłem - głównie komutatory (prawie całkowicie na nie przeszedłem) - ale 3bld zrobiłem ledwie parę razy. I chyba tego potrzebował mój umysł, bo parę rzeczy się mi poukładało (komutatory!) i coś tam przeskoczyło. Dziś zrobiłem próbę siedmiu kostek w multiblindzie i wszystko wyszło. Jay!


Co tu dużo mówić. Poszedłem do ogrodu. Najpierw zapamiętałem 4 kostki. Potem je powtórzyłem i znalazłem błąd na pierwszej i kilka luk w pamięci. Potem je powtórzyłem raz jeszcze. Potem wziąłem dwie kolejne i zrobiłem to samo. A potem ostatnią - opuściłem opaskę i poszło. W międzyczasie przeniosłem się do domu. Całość mierzyłem na komórce.

Wykonanie spoko - żadnych luk, wszystko po kolei, zero problemu z obrotami i paritami, bo zmieniłem metodę - na parita mówię sobie cicho "parit" i to gdzieś mi zostaje w głowie. Obroty zaś oznaczam wyrazem z naklejek do obrotu. I działa. Trochę problemu miałem z przedostatnią kostką, dlatego najpierw zrobiłem ostatnią. A potem wróciłem do niej i przeszukałem wszystkie krawędzie by odnaleźć tę początkową. Jak to się udało, to reszta poszła. Wyszło świetnie. Super!

Jest spory zapas - na mniej więcej 4 kostki, bo w międzyczasie jeszcze zrobiłem herbatę i przeszedłem do domu. Ale to może za kilka tygodni. Dobrze jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz