środa, 17 lutego 2016

Przyczyny

Miałem mało czasu na pisanie tutaj, ale od dawna chodzę z myślą by opisać tutaj moje przemyślenia o przyczynach moich porażek w blindach. 
Po pierwsze, trudno mi było w ogóle do tego podejść. Emocje są takie, że chciałbym układać najlepiej, przez co trudno dopuścić myśl, że robię dużo DNFów. Łatwo przez to siebie oszukać, ale z kolei szczerość przynosi ukojenie. A z nim też i rozwiązanie. 

Tak więc, gdy zacząłem się przyglądać moim DNFom to odkryłem kilka rzeczy. Po drugie, że próbowałem robić za dużo rzeczy na raz. Włączanie komutatorów, przyśpieszanie memo, forsowny trening, turbo i tak dalej. Dlatego uprościłem. Komutatory tylko na rogi, bo do nich przywykłem, ale też je staram się uprościć na maksa, to jest, że lepiej zrobić setup i komutator, który znam niż myśleć nad nowym komutatorem i zrobić go źle. Do tego na krawędzie tylko komutatory, które lubię i które są co najwyżej jakąś wariacją zwykłego M2. 

Po trzecie, że czasem robię wszystko za szybko w tym sensie, że próby przychodzą jedna za drugą. W efekcie jestem mało skupiony, muszę sobie długo utrwalać memo i tak dalej. Zauważyłem przy tym, że 10 prób to liczba optymalna na jedno posiedzenie a i tak najlepsze jest 2 i 3 podejście. Ale też, gdy wydłużyłem sobie czas między ułożeniami, to rośnie moja skuteczność. 

To podejście do szybkości ma też i jeszcze jedną stronę: memo robię szybko, ale nie może być ani za szybko, ani za wolno. Chwila zawahania i jest blokada, a potem krawędzie gdzieś ulatują i muszę powtórzyć. Najlepiej gdy krawędzie robię w 10 sekund, a potem jeszcze je raz powtórzę. Potem mogę przejść do zapamiętania rogów, które najlepiej jak zrobię na raz, bez powtórek i cofnięć. Mam na myśli cofnięcie typu: zapamiętuję ABCD a potem powtrzam ABCD i dodaję EF, po czym znowu powtrzam ABCDEF. Tymczasem lepiej zrobić to na raz, nawet jeśli będzie ich więcej.

Po czwarte wreszcie, że przyczyna leży w obróconych rogach i krawędziach. Chodzi o to, że czasem je przeoczam, a czasem nie zapamiętuję dobrze. Nie mam jeszcze na to sposobu, ale chyba zaadoptuję sposób Grześka Jałochy: gdy widzę obrót krzyżuję nogi, lewą na prawą gdy krawędzie i prawą na lewą jak rogi. A gdy oba to na przykład zginam w kolanach. Generalnie gdy zauważę obrót to nie mam problemu ze wzrokowym zapamiętaniem go. Czasem sobie jeszcze powtrzam "w lewo" lub "do mnie" gdy pamiętać kierunek obrotu, co też mi wystarcza. Ale nie jestem pewien, że to dobry sposób. W każdym razie ok. 90% moich DNFów ostatnio to obroty, a nie złe ułożenia i pomyłki w trakcie. 

Po piąte to takie drobne rzeczy, typu mało stabilna kostka (zmieniłem na Yuxin Fire wycyganione od Kuby), czy też pomyłki na memo, gdy źle patrzę na kolor klocka. Tu sobie radzę dotykając stronę klocka - wbrew pozorom takie dotknięcie pomaga wzmocnić uwagę, przez co wiem, czy dobrze na niego spojrzałem, czy też na jego złą stronę. 

Efekt tych wszystkich rzeczy, gdy je wychwyciłem i zacząłem wprowadzać jest wyraźny. W zeszłym tygodniu zrobiłem średnią z trzech mo3 poniżej 1:30. Dorzuciłem do tego średnią z 5 też poniżej 1:30. A dziś udało mi się pierwszy raz zrobić średnią z 12, co oznacza, że na 12 ułożeń 11 było dobrze. I wyszło 1:55. A średnia z dzisiaj to 60% skuteczność. Tego podejścia będę się dalej trzymał, ale spróbuję stopniowo przyśpieszyć tempo ułożeń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Square-1. Metoda LIN. Algorytmy