niedziela, 22 listopada 2015

Nie do końca zadowolony wracam do akademika, czyli jak ruch prym mnie zwiódł

Jedziemy w górę mapy, morze jest na północy... To chyba będzie nasz hymn. Znowu Gdańsk, tym razem jedniodniowe zawody w wersji mini, czyli tylko konkurencje 3x3 i to też nie wszystkie: FM, OH, BLD i normalnie...


Więc jedziemy w górę mapy, oczywiście dzień wcześniej, czyli w piątek. Pada, ale droga jest ok. Po drodze świetny pasażer z Blablacar - miła rozmowa przez godzinę, a potem już skupiam się na drodze. Jesteśmy na miejscu u Oli i Rafała po ósmej. Kolacja, rozmowa, sen.

Rano pobudka o ludzkiej porze (8.00), śniadanie i do Biblioteki Manhattan, która jest nieco ponad 5 minut drogi samochodem od nas. Dużo znajomych, witam się ze wszystkimi. Od razu fajna atmosfera.

I zaczynamy FM.  Pierwszy scramble i totalna pustka. Myślę sobie, byle było, więc robię szybki backup Fridrichem. Dużo ruchów, nawet nie liczę. Potem kombinuję różne cuda, w końcu robię nieco lepszego drugiego Fridricha. Jest ponad 50, ale nic to. Na końca permutacja J. Próbuję zapisać ją bez rotacji, ale jestem tak zdenerwowany, że w końcu rezygnuję i robię z rotacją y'. Ale zapisuję jako y, bez prymki na końcu. Oddaję scramble'a i jest DNF. O matko i córko, jestem zirytowany.

Drugi scramble już lepiej. Znajduję jakiś bloczek 2x2x3 w 12 ruchach. Potem jadę normalnie, czyli orientacja krawędzi. Przy okazji robi mi się łatwa para, którą wrzucam i druga para. Kończę z 4 rogami - 3 do zamiany i 1 do obroty. Najgorsza sytuacja dla mnie, bo jej nie umiem zrobić. Robię więc na końcu rozwiązania "doklejkę" z tym, żeby już się nie bawić w szukanie skrótów i takie tam. Zwłaszcza, że robi się samo - pierwsza insercja skraca mi nawet 2 ruchy i łatwo łączy się z setupem do drugiej. Druga też spoko, chociaż mam problem z jej zapisem. Ale jakoś poszło. Przepisuję wszystko na kartkę i oddaję. Nawet nie liczyłem ruchów. Idę do samochodu i wracam, a tu DNF.... Przekląłem w myśli, i patrzę co jest, a tam przedostatni ruch B' zapisany jako B. Znowu ta nieszczęsna prymka. Myślę trudno - nic to nie zmienia, bo nie było to ani oficjalne pb (mam 36), ani nie robię średniej.

Puszcza napięcie. Trzeci scramble. Jest ciekawy, od razu robią mi się dwie pary, które po 12 ruchach robię jako blok 2x2x3. Długo się z tym bawię. W międzyczasie rozmyślam, czy by sobie już nie olać tej konkurencji, ale myślę, że się nie poddam i zrobię. Bo mam taką myśl od pierwszych zawodów, gdzie w trakcie jednego z ułożeń się poddałem, żeby nigdy więcej tego nie powtórzyć. Nawet jak będzie słaby czas. Dlatego kończę ułożenie. W końcu robię orientację krawędzi. Mam parę, z którą kombinuję nieco, a potem drugą i kończę z 3 rogami po 25 ruchach. Jest fajnie. Szukam insercji. Mam 20 minut, doklejam w pierwszym lepszym miejscu. Nic mi się skraca. Zapisuję: 33 ruchy. Tym razem nie przepisuję na czysto. Oddaję i już w 5 ruchu widzę błąd: D' zapisuję jako D. Znowu prymka.

Sam nie wiem, czy jestem załamany, czy wkurzony. W każdym razie żal. Teraz w domu wiem, że insercja była dobra, bo w tym szkielecie nic się nie da skrócić. 33 ruchy - byłoby pb.

Dalej zawody przyśpieszają. Szybka 3x3 - robię średnią: 22.65, co jest moim pb. Oczywiście okazuje się, że jestem pierwszym, który nie przeszedł do drugiej rundy. Takie moje szczęście. Potem jedna ręka - coś się we mnie zacina i robię 53 i 58 sekund, czyli stanowczo za dużo. Wreszcie 3x3 blindem. Przychodzą Ola i Rafał z dzieciakami. Kuba sędziuje. Robię na jego stanowisku 2:17.25. Długie memo, ale poszło. Potem kolejne ułożenia psuję. Niestety, w jednym wypadku wiem kiedy, w drugim już nie. I tak były w okolicach 2 minut, co nie dawało medalu. Okazuje się, że potrzebuję praktyki w turbo/komutatorach. Ale wiem, że jestem na dobrej drodze.

A potem już tylko sędziowanie. Zgłaszam się do finału, sędziuję 5 najlepszym osobom na zawodach - druga 5 jest na przeciwnym stanowisku, bo finał jest w parach by było trochę widowiska. Krótkie rozmowy z Kaliną i Wojtkiem (zajęli 3 i 2 miejsce), ale staram się nie rozpraszać zawodników.

I to wszystko. Rozdanie nagród. Krótkie rozmowy o zawodach. Pożegnania. Do następnego razu. A na pewno wrócę, jeśli tylko będę mógł...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

FMC 33